default_mobilelogo

Spis treści

Izaak Kramsztyk

Szanowni słuchacze! W obecnej chwili uroczystej przemawiam do was słowami Mojżesza: „stajecie dziś wszyscy przed Bogiem”; wszyscy do zgromadzenia tutejszej synagogi należący, wszyscy obecnie uczują potrzebę wylania serca przed swoim Stwórcą; zarówno ten, co pod ciężarem wieku schylony, widzi się już blizkim kresu swej ziemskiej podróży, jak i ten, którego jeszcze trudy życia nie znękały,, który zaczyna dopiero swą kolej na świecie. Zarówno ten, któremu się los uśmiecha, jak i ten, który walczyć musi o najpierwsze życia potrzeby, każdy czuje konieczność ulżenia swej piersi, otwarcia serca przed Tym który czyta najskrytsze myśli, który przenika najgłębsze uczucia naszego serca; każdy czuje się w poważnem usposobieniu umysłu; wśród swoich współwyznawców, w obecności swego Boga, każdy stanął w tym przybytku świętym, aby się spowiadać z błędów swoich przed litościwym sędzią, aby błagać o przebaczenie.

Ale, bracia, nie samo odmawianie przepisanej modlitwy, nie bezrozważnie powtarzanie regestru grzechów, może nam wyjednać odpuszczenie; należy nam rozważyć nasze postępowanie, należy z głębi serca błagać, należy wejrzeć w siebie, należy w obecnej poważnej chwili ocknąć się z religijnego uśpienia, z całorocznej obojętności religijnej. W tym celu bracia, cytuję wam kilka słów z księgi Jony, jako jutrzejszej haftory. Czemuż śpisz, izraelito, cemuż wśród życia światowego tylko dla Boga, tylko dla religii usnąłeś? Obudź się i wołaj do Boga, może się Litościwy da ubłagać; kołata u wrót niebios, a Bóg cię usłyszy; woła, jak niegdyś Jona: jestem izraelitą i Boga się niebios obawiam, wracam do obowiązków swoich, do powinności izraelity i stworzonej istoty”. Jestem izraelitą, - oto wyznanie przez proroka, miotanego burzą, oddanego na igrzysko falom, w chwili, gdy niechybną swoją widział zgubę wśród obcych sobie ludzi. „Jestem izraelitą i Boga niebios się obawiam”, była odpowiedź Jony na pytania: „jakie twe stanowisko jaka twa ziemia, do którego należysz ludu”? Zastanówmy się, bracia, nad rozbiorem tych wyrazów, o ile się do każdego z nas odnosić mogą.

Jakie twe stanowisko, izraelito, jaka powinna być twa dążność, wyznawco religii Mojżeszowej, jaka powinna być twa myśl, jaki twój cel, ażebyś z chwalebną dumą, z przekonaniem o czystości twego umysłu, wyrzec mógł. – wśród burzy czasowej twe żeglugi, gdy bałwany trudów i ziemskich zabiegów miotają twą łódką życia, - jakąż powinna być twa dążność, ażebyś z chlubą wyrzec mógł: Jestem izraelitą i Boga się niebios obawiam. Czyliż twoją dążnością mają być skarby ziemskie? czyliż mnożenie dóbr doczesnych ma być twoim zabiegiem? czyliż nienasycona żądza złota twojem przeznaczeniem? Nie, bracie, jeśli ta chuć wyłącznie napełnia twój umysł, w takim razie jesteś odszczepieńcem od twego ludu i od twego Boga, albowiem twój Bóg nakazał twemu ludowi: „niechaj srebro nie będzie twojem bóstwem, a złoto bożyszczem niechaj twojem nie będzie.”

Albo może pragnienie sławy ma być tą chorągwią, na którą bezustannie zapatrywać się powinieneś; może żądza wywyższenia się, górowania nad innymi, pomiatania i gardzenia swymi braćmi, ma być dążnością twoją? Ty, bracie, w którego sercu zakorzeniło się to zjadliwe zielsko, zagrażające zniszczeniem tobie i drugim, ty, w którego sercu pycha utkwiła, przypomnę ci słowo, które upokorzony twój umysł i przejmie drżeniem twe serce, słowo naszego tekstu: „która twa ziemia”? Czy wiesz, która jest prawdziwa twa ziemia? grób, a za grobem straszny rachunek. – Niechaj młodzieniec z wyprężonemi żaglami swej siły, swych widoków i wysokobujnych zamiarów steruje po oceanie życia; niechaj starzec drżącą ręką kieruje odbytą podróżą skołataną łódkę: do tego portu wszyscy wpłynąć muszą; niemasz, bracie, niemasz innego odpoczynku dla człowieka, jak grób.

Znacie wy, szanowni słuchacze, znacie wy ten obraz, skreślony przez najmędrszego z ludzi: zagaśnie słońce, zaćmi się horyzont, zasłonią księżyc i gwiazdy, osłabnie pracowite ciało, ustaną ręce, nogi niemocy ulegną, zęby swą siłę utracą, wieczna noc opanuje oczy, uśnie wszelka żądza, zniknie wszelka myśl, bo idzie człowiek do domu wieczności, a płacz krąży po ulicach. – Zaiste, kto tę prawdę ma w pamięci, ten złota nie czyni swym celem, ten pychą się brzydzi.

Jakiż zaś powinien być prawdziwy twój cel izraelito? Przypomnij sobie do którego należysz ludu, Bóg nam pewniejszy nadał cel, szlachetniejszym nas oznaczył charakterem, świetniejszą wytknął drogę: „Za Bogiem waszym postępować będziecie”! oto nasz cel, nasz charakter, nasza cecha, nasza droga, oto chorągiew, za którą przez całe życie postępować winniśmy. Zdradliwym powabem ziemskie życie otacza człowieka, aż go całkiem opanuje: przyrzeka młodzieńcowi spełnienie jego życzeń, a ten na ślepo rzuca się w jego ramiona, daje się ukołysać czczemi marzeniami; i dopiero ocknie się człowiek wtedy, gdy go konieczność przymusza do dalszego postępowania rozpoczętą drogą, i dopiero wtedy ustaje, gdy osiwiałą głowę, z niemocy, na wieczny kładzie spoczynek. W tem ciągłem krzątaniu człowiek zapomina, co jest szlachetnem, co Szczytnem, co świętem; stojąc ciągle na poziomie, nie wznosi wzroku w górę, zajęty ziemią, zapomina o niebie. Cóż więc z tego labiryntu człowieka wywieść potrafi? któraż jest gwiazda, co mu przyświecać powinna w tej ciemnocie? oto Bóg jest tą wskazówką: za Bogiem, bracia, postępować, to jest jedyna droga, na której nigdy nie zbłądzimy, która nas niechybnie do prawdziwego celu doprowadzi.

Ale czy znacie, bracia, tę kartę, na której ta droga jest wyznaczoną, czy znacie jej opisy, jej granice? Otwórzcie księgę Bożą, a na każdej karcie ją znajdziecie; tam jest powiedzianem: czcij ojca i matkę; własność bliźniego niechaj ci będzie świętą; otwórz swą rękę biednemu bratu twojemu; nie przeklinaj tego, który cię słyszeć nie może; powstań przed osiwiałą głową; w swem sercu nie miej nienawiści do brata, miłuj bliźniego, jak siebie miłujesz; danego słowa nigdy nie zmieniaj; z czcią i wstrzemięźliwością darów Bożych używaj, za sprawiedliwością się uganiaj, z pobłażaniem sądź człowieka. Takie i tym podobne są znaki tej drogi, którą nas Bóg prowadzi, takie i tym podobne przestrogi dla pewniejszego postępowania w podróży życia; szczęśliwy, kto z niemi obeznany, za niemi postępuje, - ten pojął swój cel, ten nie chybi swego przeznaczenia.

Ale kto zbłądził z prawdziwej drogi, komu własne przekonanie – niecne myśli i zamiary, komu własne sumienie niecne czyny wyrzuca, dlatego, bracia, dlatego religia dzisiejszą dobę oznaczyła: „jest to dzień odpustu, w którym Bóg wam grzechy przebacza”. Kto więc z nas, bracia moi, kto przy uważnem odmawianiu regestru grzechów uczuje, że nie nadaremno przy wspomnieniu jednego lub drugiego przestępstwa w serce się uderza, ten, bracia, niech uczuje żal i skruchę, postanowi unikać nadal złego, a przebaczonem mu będzie. Nie wspomnę o gryzącym molu w piersi człowieka, o znikomości życia, o sądzie za grobem, wspomnę tylko słowa pociechy: „niechaj porzuci bezbożny swe drogi, grzeszny swe myśli, niechaj powróci do Boga, a On go łaską obdarzy”. Niechaj niesprawiedliwy osuszy łzę, którą wycisnął, niech naprawi złe, które sprawił, niech wynagrodzi krzywdę, którą urządził niech do Boga powróci, a Bóg w dzisiejszym dniu przyjmie powracające dziecko, zmaże grzechy z księgi wspomnienia; spokój powróci w twe serce, a szczęśliwość do twego umysłu. A gdy z łaską Boga, po upływie roku, znowu się w tym samym celu, co dziś, w przybytku Bożym zgromadzimy, oby wówczas każdy z nas z wypogodzonem czołem i z wzniesionym okiem mógł powiedzieć: „jestem izraelitą i Boga się niebios obawiam”. Amen.

Kontakt

        

Fundacja im. prof. Mojżesza Schorra

ul. Twarda 6
00-105 Warszawa
tel.: 22 620 34 96
email: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.l
KRS: 0000184858
Nr konta bankowego: 04124010241111001005772107